Rząd chce nowego podatku. Aż 75 proc. od sierpnia
Zgodnie z projektem, nowy podatek miałby objąć przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją paliw ciekłych, ich importem oraz wewnątrzwspólnotowym nabyciem paliw. Resort finansów szacuje, że regulacja dotyczyłaby ok. 20-30 podmiotów działających na rynku.
Projekt przewiduje 75-procentową stawkę podatku od części zysków uznanych za nadmiarowe. Podstawą wyliczenia ma być porównanie osiąganej marży ze średnią marżą referencyjną z poprzedniego okresu, powiększoną o 20 proc. Opodatkowaniu podlegałaby wyłącznie nadwyżka ponad ten poziom.
Podatek od nadmiarowych zysków firm paliwowych
Ministerstwo Finansów argumentuje, że wzrost cen ropy naftowej i napięcia geopolityczne doprowadziły do uzyskania przez część firm paliwowych ponadprzeciętnych zysków, wynikających z sytuacji rynkowej, a nie z dodatkowych inwestycji czy wzrostu efektywności. Resort wskazuje, że podobne rozwiązania funkcjonowały wcześniej m.in. w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i we Włoszech.
Według szacunków rządu, nowa danina mogłaby przynieść budżetowi od 4,2 do 5,1 mld zł. Środki miałyby zostać przeznaczone m.in. na utrzymanie preferencji podatkowych wpływających na ceny paliw oraz wsparcie transportu publicznego.
Prawo zadziała wstecz?
Największe kontrowersje budzi jednak plan objęcia podatkiem dochodów uzyskanych przed wejściem ustawy w życie. Eksperci wskazują, że choć polskie prawo nie wyklucza całkowicie retroaktywności przepisów podatkowych, rozwiązanie takie może prowadzić do sporów sądowych i zarzutów naruszenia zasady pewności prawa.
Branża paliwowa ocenia projekt jako jeden z bardziej restrykcyjnych w Europie. Zwraca uwagę m.in. na szeroki zakres podmiotowy, objęcie podatkiem importerów oraz wysoki poziom stawki wynoszącej 75 proc. nadmiarowych zysków.